Saturday, May 19th

Ostatnia aktualizacja01:32:01 PM GMT

Jesteś tutaj: Sport Piłka Ręczna Z jakimi nadziejami do Serbii?
Reklama
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:539. Error 4: not well-formed (invalid token)
Reklama

Z jakimi nadziejami do Serbii?

Share

serbia_me_logoOd niedzieli - oby przez dwa tygodnie do finału - będziemy mogli się emocjonować kolejnymi występami reprezentacji szczypiornistów prowadzonej przez Bogdana Wentę na wielkiej międzynarodowej imprezie. Od momentu jej objęcia przez tego byłego świetnego zawodnika po latach posuchy nie opuściliśmy żadnej z wielkich imprez, na dwóch zdobyliśmy medale. Teraz pora na rozpoczynające się w Serbii mistrzostwa Europy. Oprócz walki o medalowe trofea stawką jest też awans na Igrzyska Olimpijskiej w Londynie lub przynajmniej do turniejów kwalifikacyjnych na tę imprezę. Każdy kto interesuje się męskim szczypiorniakiem doskonale wie, że zasadniczo poza nazwą każda impreza w tej dyscyplinie, jest tak naprawdę… mistrzostwami Europy. Od wielu lat zespoły Starego Kontynentu tak zdominowały dyscyplinę, że ich sprawą wewnętrzną jest rozdanie miejsc na podium. Zdarzają się pojedyncze niespodzianki, jak przez pewien czas postawa Korei Południowej, szczególnie w okresie olimpiady w Seulu, lub udane występy Tunezji lub Argentyny, ale nawet lokata w pierwszej ósemce dla zespołów z innych kontynentów jest nie lada wyzwaniem. Z tego powodu pod względem sportowym to chyba właśnie mistrzostwa Europy są imprezą o najwyższym światowym poziomie w tej dyscyplinie. Stawka zespołów na wszystkich „medalowych turniejach” od lat jest niesłychanie wyrównana i poza Francją, która nie schodzi z podium od kilku sezonów, jego skład na żadnej imprezie od kilkunastu lat nie był taki sam. Poza wspomnianą Francją niemal nikomu nie udaje się dwa razy z rzędu na nim utrzymać (do 2002 roku trwała „era” Szwecji – trzykrotnych pod rząd mistrzów Europy). Niemal, bo jeszcze Polska pod rząd trafiła na podium zajmując drugie i trzecie miejsce na mistrzostwach Świata, ale gwoli prawdy „przecięte” olimpiadą w Pekinie i ME w Norwegii. W historii występów mamy jeszcze na koncie brąz olimpijski, ale żadnego trofeum z mistrzostw Europy. Najwyższe, czwarte miejsce na tej imprezie Polacy wywalczyli dwa lata temu w Austrii. Rok temu nasza reprezentacja zaliczyła nieudany występ na mistrzostwach Świata w Szwecji zajmując ósme miejsce. To nie stawia nas w roli faworytów imprezy tym bardziej, że skład kadry na serbski turniej w dużej mierze ustanowiły kontuzje. Wypadł Sławomir Szmal, Marcin Lijewski i Tomasz Rosiński – absolutni pewniacy do gry. Na koniec doszedł do tego Bartłomiej Tomczak, zmiennik na skrzydle. Na osłodę z kolei można podać, że najlepsze mecze w Szwecji, „na styku” zagraliśmy z późniejszymi wicemistrzami Danią i brązowymi medalistami Szwedami. Równie nieźle wypadliśmy tydzień temu na turnieju remisując z Islandią i przegrywając tylko jednym golem z Danią. Tylko, że obecny poziom jest tak wyrównany, że o sukcesie decydują minimalne różnice, pojedyncze błędy, lepszy dzień bramkarza, czy skuteczność. Zgodzić się zatem trzeba z postawioną jakiś czas temu tezą Bogdana Wenty, że każdy mecz jest jak finał, tym bardziej, że wyniki z grupy zaliczane są do dalszej rywalizacji i można awansować, ale już nie odrobić strat. Zatem na początek „trzy finały” w grupie. W niedzielę z mającymi ogromne ambicje gospodarzami Serbią, we wtorek z teoretycznie najsłabszą Słowacją, a w czwartek bój z Danią. Wszystkie mecze z udziałem naszej drużyny pokaże TVP. Początek grupowych meczów Polaków o godzinie 18.15.
Dariusz Przybylski

Share