Friday, May 18th

Ostatnia aktualizacja01:32:01 PM GMT

Jesteś tutaj: Publicystyka
Reklama
Błąd
  • XML Parsing Error at 1:539. Error 4: not well-formed (invalid token)
Reklama

Publicystyka

Wiosna będzie gorąca. Czas Euro też?

opera_wroclaw- Jedyne co się udało rządowi Donalda Tuska przez te sto dni to zjednoczyć związki zawodowe i nie tylko bo jeszcze ogromną część społeczeństwa - mówi Piotr Duda przewodniczący NSZZ Solidarność. Współpraca związku z SLD w sprawie reformy emerytalnej jest mocną ilustracją tej tezy. To jednak dopiero wstęp do tego co może się zdarzyć w najbliższych dniach. Poprzeczka powędrowała wysoko. Bój o emerytury to nie tylko bój o racje premiera – a nie ma on przecież stuprocentowego poparcia w tej sprawie nawet w samym rządzie - ale też o sensowność istnienia i skuteczność działania związków zawodowych. Bo jeśli nie w takiej sprawie pokażą swą siłę to w jakiej? Bój jest nieunikniony i ktoś musi przegrać i jedyne co usprawiedliwi przegranego to prawdziwa walka. - Nie będziemy brać odpowiedzialności za to co się stanie kiedy ludzie wyjdą już na ulicę - zaznacza Duda i wskazuje, że kluczowe decyzje zapadną po ostatnim posiedzeniu komisji trójstronnej. - To oczywiście naturalny w takich sprawach element nacisku i szantażu politycznego. Nie ma się czemu dziwić. - komentują politycy z ekipy rządowej. To jednak nie wszystko co może przynieść wiosna i okres bezpośrednio przed i w trakcie samego Euro. Imprezy, do której prawo organizacji przypomnijmy zyskaliśmy kilka lat temu i zaplanowanej przecież, to naturalne, jako znakomitej wizytówki promocyjnej Polski.

Tymczasem lista grup, które poczuły się zagrożone w swoich interesach wydłuża się. I ty Brutusie przeciwko mnie? - może zapytać premier w świetle groźby protestów służb mundurowych. Te z reguły stanowią lojalne zaplecze każdego rządu. Premier w minionej kadencji ich nie rozpieszczał. Dochodziło do pierwszych w demokratycznej Polsce protestów policji. Premier w expose mrugnął do policjantów i wojskowych obiecując im po 300 zł podwyżki i szybko przekonał się, że i to środowisko jest mocno solidarne. Teraz dokłada się kwestia emerytur dla mundurowych, w której młody i sprawny minister Jacek Cichocki ma dużo chęci i zaangażowania, ale pomału wyjdzie, bo musi, brak doświadczenia negocjacyjnego niewiele mający wspólnego z działaniami korporacyjnymi. Jak by tego było mało czas Euro chcą wykorzystać taksówkarze nie godzący się na deregulacje i uproszczenie do minimum dostępu do tego zawodu. Grupa to mobilna i hałaśliwa. Skutki jej protestu podczas wielkiej imprezy mogą być mocno odczuwalna. Dynamicznie choć, jeszcze poza oczami wielkich mediów rozwija się społeczny protest przeciw cenom paliw. Na pierwsze dni wiosny zaplanowana jest ogólnopolska akcja protestacyjna, ruch obrasta w struktury i trudno powiedzieć, czy na tym się skończy. W Koninie kolejny dzień głodują pielęgniarki. Temat owszem lokalny, ale wszystko to trafia do mediów i psuje tak potrzebny rządowi klimat społecznego spokoju. Odpowiedź na pytanie co jest jednoznacznie w tej rosnącej liczbie postulatów i propozycji czysto populistyczne, a co nie, nie jest ani jednoznaczna ani łatwa. Czy spór o wiek emerytalny jest populistyczny? Z materiału pokazanego w Wiadomościach TVP 1 można było się dowiedzieć, że Szwajcarzy są niezwykle odpowiedzialnym narodem, bo w referendum zgodzili się na skrócenie terminów ustawowych urlopów.  Dlaczego akurat ten materiał wyemitowała publiczna telewizja i tylko ona i w takim czasie należy zostawić bez komentarza. Dobrze, że gdzieś na końcu materiału, w imię zachowania przyzwoitości dziennikarskiej podano, że już niedługo odbędzie się referendum w kwestii płacy minimalnej na poziomie… 13 tysięcy złotych. Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę jak drogim krajem jest Szwajcaria, to podana kwota musi zrobić wrażenie. W tym drogim kraju za 100 zł tubylcy mogą kupić niewiele ponad litr benzyny lub oleju napędowego mniej niż w Polsce.

Prognozując przebieg wydarzeń  wypada tylko czekać na wystąpienie premiera, który powie o zbiorowej mądrości Polaków i zaapeluje o wstrzymanie oczekiwań na czas wielkiego nie tylko sportowo wydarzenia. Kto tego posłucha trudno powiedzieć. Niewykluczone, jest społeczne zawieszenie broni, ale musi być ono bezwarunkowo obustronne. Czy premier musiał ze wszystkimi planami ogłaszać się na pół roku przed Euro, czy nie poczuł się zbyt mocny? Odpowiedź na te pytania nurtuje polityków, politologów, komentatorów. Wszyscy w tej kwestii są naturalni, czyli… podzieleni. Polska jest ciągle wielkim placem budowy i spory o jej kształt i kierunki należy uznać za naturalne. Zawsze lepiej kiedy miejscem dyskusji nie jest ulica, ale do tej sztuki, jak i sztuki prowadzenia sporów trzeba cały czas dorastać. Te z kolei mają sens kiedy każdy z dyskutantów odchodzących od stołu ma poczucie, że coś uzyskał. Niedługo przekonamy się czy rząd, a chyba głównie premier Tusk pamięta o tym podstawowym kanonie negocjacji.

Dariusz Przybylski

Powrót Millera

Drobny prezent, w stosunku do poprzednich osiągnięć, sprawił sobie Leszek Miller w dniu jubileuszu 10 - lecia powstania rządu SLD pod jego kierownictwem. Wtedy jego partia liczyła w Sejmie 216 posłów co jest to największym wynikiem 20 – lecia w naszym odnowionym parlamentaryzmie. Teraz wraz z nim SLD ma w Sejmie zaledwie 27 dusz - to, z kolei najmniejszy wynik tego ugrupowania w tym samym okresie. Chyba ów znak czasu zdecydował, że głosami 14:11 przy jednym wstrzymującym były premier będzie kierował klubem parlamentarnym SLD. Przegranym może czuć się Ryszard Kalisz, nowy wiceprzewodniczący klubu, który jeszcze dzień wcześniej był niemal pewien elekcji. Namawiany, jak widać przez większość, Miller podjął decyzję o kandydowaniu niemal w ostatniej chwili. Powrócił z politycznego niebytu. W jednej kadencji nie dostał rekomendacji partii, w kolejnej namówiony przez Andrzej Leppera na złość byłym kolegom startował z ramienia Samoobrony, zresztą bez sukcesu. Jego powrót, mimo zdziesiątkowanych szeregów SLD na Wiejskiej jest przedmiotem wielu spekulacji i domysłów. Wszyscy wiedzą, że Miller jest twardym, chwilami bezkompromisowym graczem, który bez problemów przeciwstawiał się nawet Aleksandrowi Kwaśniewskiemu u szczytu jego powodzenia. Stąd niewykluczone, że wynik głosowania, jest tęsknotą za powrotem trudnego, ale jednak lidera lewicy, przynajmniej dla znacznej części członków i sympatyków tej partii, a także sygnałem powstrzymania rozpadu po niewyraźnym Grzegorzu Napieralskim i zakusów na głosy posłów ze strony PO z jednej, czy Ruchu Palikota z drugiej strony. Część lewej strony uznaje krasomówcze umiejętności Ryszarda Kalisza, ale dostrzega u niego wyraźny brak cech przywódczych, obawiając się pod jego rządami kolejnych frakcji. Miller zastrzegł się, że nie będzie kandydował na szefa SLD, ale kto wie? Jak partia sama poprosi… ( foto:www.sld.org.pl )

Dariusz Przybylski

Wielkie falowanie

Kilka tysięcy widzów przewinęło się od sobotniego popołudnia do niedzielnego poranka na plaży miejskiej w Sławie. Wszystko za sprawą „II Sławskiej Nocy Reggae”. Siedem kapel doskonale bawiło publiczność, która przybyła z całego regionu: Głogowa, Leszna, Nowej Soli, Wschowy, ale też i dalszych zakątków kraju. Nie zabrakło oczywiście wielu wczasowiczów. Każde miejsce było dobre na rytmiczne pulsowanie wraz z zespołami. Plac przed sceną, pomost, czy ogródki piwne i restauracyjne falowały z małymi przerwami na uzupełnienie energii na licznych stoiskach niemal bez przerwy. Dobre nagłośnienie i widoczny z daleka telebim pozwalały na wygodny odbiór wydarzeń na scenie wszystkim zgromadzonym na plaży i w jej pobliżu. Jeśli chodzi o muzykę to naturalne, że każdy ma swoich ulubieńców. Nam do gustu najbardziej przypadł Ras Luta, (na zdjęciu) za bardzo dobry aranż i stały kontakt z publicznością. W sumie w tej materii było bardzo dobrze, bo wszyscy wiedzieli, że przychodzą się dobrze bawić i tak, też było. Organizatorem imprezy było Sławskie Centrum Kultury, honorowym patronatem objął ją burmistrz Sławy, a głównym sponsorem była znana firma w branży mięsnej „ Dobrosława” ze Sławy. Nie zawiedli muzycy, dopisała pogoda, bo upał nie dawał się we znaki. Jedyne czego było nieco za dużo, to piwa w niektórych młodych głowach. Z dużą nadzieją można już myśleć o przyszłorocznej III Sławskiej Nocy Reggae.

News 1

Treść newsa

News 2

Treść newsa

Więcej artykułów…