| Share |
Spokojnie, we śnie odeszła od nas jedyna literacka polska noblistka. Ciężka operacja jaką przeszła w minionym roku nie dawała jej szans na pełny powrót do zdrowia. No i wiek, nie ten aby wracać do pełni formy. Szesnaście lat temu Nobel to był dla niej. Jak najbardziej zasłużony. Taki moralny obowiązek wobec MISTRZÓW. Dla nas od początku były jej wiersze i wieczny Nobel od czytelników, także i od tych, którzy czasem czytania poezji się trochę wstydzą. Te wiersze, to takie bardziej kobiece, mówią mężczyźni. Moje, prawdziwe, piękne - to zdanie kobiet. Ponad 350 opublikowanych i pewnie jeszcze kilkanaście z tomiku, którego nie zdołała dokończyć, a który niebawem pewnie stanie się bestsellerem. Do tego eseje, felietony. Dla niej bestsellerem było samo życie. Najpiękniejsza rzecz jaka może się nam wszystkim przydarzyć. Warto z tą myślą pozostać. W jej poetyckim zaczarowanym i zarazem realnym świecie, w którym nic dwa razy się nie zdarzało czuła się najlepiej. Choć ostatni tom nazwała "Wystarczy", to jednak chce się zaprotestować... Reszta była trochę dziwna, nietypowa, tak jak jej rzadkie imię, ale tacy są przecież wielcy mistrzowie, zapisujący piękne karty. Robią to nawet po swoim odejściu.
(dp) fot. wikipedia.pl
| Share |


